czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział pierwszy : I'm Broken Rose

To już mój kolejny koncert w pobliskiej miejscowości niedaleko Londynu. Ze sceny można było zauważyć tłumy ludzi, trema mnie nie zżerała byłam na tyle pewna siebie wiedziałam,że nikt stąd nie jest tak dobry jak ja. Obejrzałam się na chłopców i uśmiechnęłam się do nich szeroko. Czułam,że razem tworzymy coś niepowtarzalnego. Uwielbiałam koncertować uwielbiałam moich fanów. Złapałam mikrofon i uśmiechnęłam się szeroko
-Witamy wszystkich dzisiaj zagra dla was  Immortal Stars - entuzjazm ludzi był na tyle wyczuwalny,że czułam się jakbym śpiewała w domu przed lusterkiem. Byliśmy rodzinną,wielką jedną rodziną. Po koncercie wraz z chłopakami standardowo szliśmy do baru, gdzie piliśmy do samego zamknięcia. Szczęśliwa rozpakowywałam wraz z nimi prezenty od fanów.  Podniosłam piękną czerwoną sukienkę, a do tego różę. Uśmiechnęłam się pod nosem. To ostatni raz,gdy siedzę z nimi w taki sposób. Wiedziałam co musiałam zrobić i wiedziałam jak chłopcy na to zareagują. Odłożyłam sukienkę w tym samym momencie Jared zaśmiał się
- chłopaki nie uważacie,że to nie fair ona ma więcej fanek niż my- powiedział żartobliwie szturchając Jeremiego w ramie on na to prychnął i pokazał stanik w ręce - nie wiem jak ty ,ale ja to mam branie nie Vincent- Vincent jak zawsze przytaknął i upił łyk koktajlu.
Dorian jednak siedział cicho nie skomentował tego, palił papierosa i nie zwracał na nas uwagi. Byliśmy dla siebie jak brat  i siostra wie o mojej decyzji i nie wiem czy mógłby przyjąć to tak dobrze jak reszta.
Nerwowo zaczęłam bawić się falbankami sukienki i aby zająć ręce wzięłam do ręki piwo i upiłam spory łyk. Odkładając kufel w agresywny sposób zwróciłam na siebie ich uwagę. Moje spojrzenie wylądowało na kufel,a łzy spłynęły po policzkach
- Odchodzę od was ,jeżeli chcecie jeźdźcie ze mną dla mnie lokalny zespół to nie szczyt mojej ambicji chce robić coś więcej- mój głos drżał- przepraszam jutro wyjeżdżam zapraszam was do siebie do Londynu - wyszeptałam i podniosłam na nich swoje spojrzenie. Dorian wstał i rzucił krzesełkiem
- jedź myślisz,że dla tych ciołków to jest to co by chcieli robić serio jesteś na tyle naiwna?! JEDŹ kurwa ! I nie wracaj bez zdobycia sławy- rzucił we mnie prezentem od fanki i wyleciał z baru jak po parzony.
Chłopcy Traktowali to jak hobby,a ja brałam to na poważnie nie chciałam słyszeć opcji,że nie mogłabym śpiewać. Eleanor pozwoliła mi na jakiś czas zamieszkać u niej by zaklimatyzować się w Londynie. Muszę znaleźć wytwórnie ,a przede wszystkim zacząć wszystko od nowa bez chłopców.  Tak czy siak mam nadzieje,że w końcu dołączą do mnie i razem podbijemy Brytyjską scenę.
Na miejscu w Londynie przywitała mnie uśmiechnięta El- byłam na tyle szczęśliwa,że opuściłam moją torbę w ręce i rzuciłam się w jej ramiona
-Matko jak ja cię dawno nie widziałam, jak wypiękniałaś- wy piszczałam jej do ucha na co ona podskoczyła i zaśmiała się zakrywając usta w specyficzny dla niej sposób
- Urocza i milusia jak zawsze,dziękuje ja tak samo mogę powiedzieć o tobie,ale ech nadal masz ten dziwny styl- obejrzała mnie z góry do dołu. Nie dziwie się krótka spódniczka w kartkę , czarno -czerwone zakolanówki ,słodka biała bluzka z truskawkom no i oczywiście skórzana kurtka. Zaśmiałam się pod nosem obracając się
- nie mogłam się zdecydować,czy zrobić się na Lolitę czy punkową dupę,a ponieważ miałam dylemat połączyłam obie te opcje. Wybacz nie zmienisz tego nawet nie próbuj - dziabnęłam ją w pierś i podniosłam złowieszczo brew do góry z szerokim uśmiechem. Ona jak zawsze zignorowała to bowiem nie działał na nią moje mordercze spojrzenie. Złapała mnie pod rękę i zaczęłyśmy iść w głąb miasta. Budynek w którym mieszkała  był stary,wiec z góry zniechęciłam się do tego miejsca. Gdy Eleanor się zatrzymała wpadłam na nią i zaśmiałyśmy się głośno. Mieszkanie numer 9 hmm muszę zapamiętać. Weszłyśmy do mieszkania i zamurowana zatrzymałam się. Było przepiękne duże,ale nie sprawiał wrażenia jakiegoś ogromnego. Skromne jak na dziewczynę tak znanego i bogatego chłopaka.
-Skarbie powiedz gdzie masz łazienkę pokój i ja mykam spać- ziewnęłam jak na zawołania a ona szybko wskazała mi drogę. Po kąpieli w samym szlafroku wyszłam. Nikogo nie było więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie ciepłą czekoladę. Wiedziałam,że poszła na koncert chłopców. Znam ich przelotnie,ale nigdy nie miał okazji by  poznać ich bliżej. Czasami na imprezach u Eleanor widziałam ich,ale wokoło nich kręciło się  tłum napalonych fanek,a ja nie chciałam wkręcać się w bójkę z jakąś żałosną hot 16. Kilka razy zwierzałam się El,że potajemnie kochałam się w Harrym,ale czy z nim bym była to bym wątpiła, kilka razy dawał mi złośliwe uwagi na temat mojego wyglądu i ja nawet nie ważyłam się ugryźć w język i również,dawał mu do zrozumienia,ze  nie dam jakieś gwiazdeczce po mnie ,,jechać ,, . Siedząc przy  barze zauważyłam kartkę, plakietkę   personelu 1D i bilet,,to prezent ode mnie wbij czekamy na ciebie za kulisami mam nadzieje,że przybędziesz do zobaczenia -Eleanor''
 Zaczęłam się zastanawiać czy może jednak sobie odpuścić i pójść po prostu spać. Jednak ciekawość zwyciężyła, założyłam długą czerwoną sukienkę ,kwiatek wpięłam w swoje długie włosy i założyłam skórzany naszyjnik na szyję. Ruszyłam przed siebie z mapką Londynu,którą zakupiłam przed podróżą i ruszyłam w tą stronę  aż w końcu znalazłam się pod stadionem. Podeszłam do ochroniarza i pomimo sprzeciwów fanek wpuścił mnie o dziwo pierwszą.Nie chciałam wnikać. Koncert dopiero się zaczynał wiec przecisnęłam się przez tłumy i usiadłam obok Eleanor, gdy mnie zobaczyła otworzyła szeroko oczy,lecz nic nie skomentowała. Wyglądałam jak klaun.  Lubiłam tak wyglądać. Słuchając koncertu doszłam do wniosku,że ich nowe brzmienie zainspirowały mnie by zejść na delikatniejsze obroty ,zastanawiałam się cały koncert . Pozbyłam się tej myśli chcąc pozostać przy swoim stylu. Na koniec koncertu chłopcy pożegnali fanów i uśmiechnięci zeszli ze sceny, Lou rzucił się na El z szerokim uśmiechem,a ja patrzyłam w podłogę  jak stałam wśród takich gwiazd wydawała się ona bardzo interesująca. Gdy poczułam ogromną rękę na swojej głowie ,która poczochrała moje włosy zdziwiona podniosłam spojrzenie, och speszyłam się ,
- Nie wysuszyłaś włosów nie powinnaś tak biec do nas inaczej będziesz chora, chyba byś nie chciała tego- powiedział z szerokim uśmiechem Liam, Harry zerknął za nim i podniósł brwi do góry
- OOO moja ulubiona koleżanka Elci ciii mój dziwak-powiedział zadziornie Harry, prychnęłam odwracając się od nich i usiadłam patrząc w inną stronę. Czasami Harry zerkał na mnie na co pokazywałam mu język,albo środkowy palec.
Eleanor widząc jak się DOGADUJEMY odsunęła mnie jak tańczyłam pokazując środkowy palec w różnych pozach, Niall zwijał się na ziemi ,a Liam próbował się ogarnąć ,ale mu nie wychodziło
-Myślałam,że lubisz Harrego - popatrzyła na niego w momencie,którym robił minę jakiegoś chińczyka , zauważając Eleanor zaczął machać z szerokim uśmiechem w jej stronę,
-  powiedział,że dziwnie wyglądam więc niech się pieprzy. Zresztą wiesz jaki jest dla mnie miły tak odkąd go spotkałam- tupnęłam wkurzona patrząc na nią
- och ,ale to twój prezent chciałam cię z nim zapoznać więc wybacz- złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć w jego stronę. Tak się opierałam,że wyglądało to tak jak sytuacja,gdy pani chce wyprowadzić pieska na smyczy a jemu wcale się to nie widzi. Harry turlał się wręcz ze śmiechu na moją rekacje na rozmowę z nim. Jednak,gdy stanęłam przed nim aż zaczerpnęłam powietrza. Jest wrednym, podłym przystojnym mężczyzną. Przytulił mnie , odpychając Eleanor
- Jestem Harry miło mi Ciebie poznać jesteś bardzo nie miła i dziwna,ale myślę,że mógłbym cie polubić- odsunęłam się od niego i klepnęłam go w ramie śmiejąc się, moje uderzenia stawały się mocniejsze i wywaliłam język jak dziecko
- wkurzasz mnie.-wzdychnęłam przestając go bić
- Sky,pseudonim artystyczne Luna,ależ też mi miło,a teraz sorry chce iść- Harry zatrzymał mnie oglądając od góry do dołu
- może jednak skusisz się bym zaciągnął cię na drinka,a później- podniosłam rękę by zatrzymać jego słowa
- przestań dobrze wiemy jak to się skończy, nie próbuj jesteś już skreślony- uśmiechnęłam się sztucznie i odwróciłam do Nialla i Liama gdzie opowiadaliśmy suchary,wyczuwałam spojrzenie Harrego na moje plecy i czasami odwracałam się by obserwować jego minę. Uśmiechnęłam się.  NiezłY gracz z niego,ale ja nie mam czasu na takie dziecięce gierki.
Po spotkaniu z chłopakami wróciłyśmy nie miałam ochoty już rozmawiać z nią,ani z nikim więcej po podróży i koncercie czułam się jakbym została zmielona przez mixer. Żałosne porównanie ,ale tak się czuje. Położyłam się na łóżku i spojrzałam w stronę okna. Czemu spotkanie z Harrym nie ważne gdzie nie ważne kiedy kończy się dziecięcą kłótnią. Jeden plus tej sytuacji wreszcie zna moje imię,a nie dziwak albo klaun.

Za wszelkie błędy przepraszam Sylwia popraw mnie jak znajdziesz czas bo jestem zbyt głupia, Miłego czytania do soboty ! :  [

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz