- Harry będzie niańczył Sky,-zaśmiał się pod nosem a Eleanor na to- oni się wręcz nienawidzą lepiej aby trzymali się od siebie z daleka muszę iść do pracy,a ona czasami jest taka...Beztroska i trochę naiwna wiesz zresztą jaka jest z moich opowiadań. Nie chce mi się powtarzać jest dla mnie jak córka nie ważne,że ma 19 lat zachowuje się jak szczeniak. Dlatego wolałabym aby on czasami ją odwiedzał. Wściekła przysłuchiwałam się rozmowie zza ściany przygryzając paznokcie. Być z tym burakiem codziennie. No chyba ich coś przygrzało, wściekła wyszłam z pokoju i zabrałam swoją torbę.
-Hej lecę szukać pracy ,wytwórni i tego typu rzeczy chyba rozumiecie, lecę narka- pomachałam im i trzasnęłam drzwiami wybiegając na ulicę. Dawałam do wielu wytwórni swoje demo,nagrania koncertów miałam nawet kilka przesłuchań .Poczułam się zmęczona wskoczyłam do spożywczaka i kupiłam słodką bułkę i wodę, usiadłam na ławeczce i wyciągnęłam swój notes, zaczęłam bazgrać kilka słów,które naszły mi na język,a potem zaczęłam rysować serduszka i kółeczka
,, Dziś ostatni raz okryj ciepłem mnie zabierz mnie tam,gdzie nikt nie dosięgnie mnie. ''
Popatrzyłam na tekst i skrzywiłam się i co napiszesz dalej głowiłam się przez kilka minut,gdy usłyszałam śmiech za sobą
- Hmm romantycznie, dziwaku- ktoś mnie szturchnął gdy zdałam sobie sprawę,że to głos Harrego,wystraszyłam się. Ach no tak miał mnie niańczyć, prychnęłam
- Też miło mi ciebie zobaczyć co tutaj robisz piszesz? Wow zapomniałem jesteś artystką Sky . Mogę posłuchać jak śpiewasz ?Ej, mój kolega szuka wokalistki do coverów mogę cię z nim zapoznać- zmrużyłam oczy i w końcu się odezwałam zadowolona,mógł tak od razu,ale może być w tym haczyk, jeżeli go chwyciłam wyląduje tam gdzie nie trzeba szybciej niż się tego spodziewałam. Zagryzłam wargi,jeszcze chwilkę się zastanowiłam, sławę jego nie wykorzystam,a jego kolegę. Potrząsnęłam głową na znak zgody i uśmiechnęłam się szeroko. Mój plan na pewno nie splajtuje na pewno !
- naprawdę to miłe z twojej strony-zaczęłam bawić się falbankami spódniczki -ale wiesz byłam dla ciebie nie miła wkurwiłeś mnie i teraz gdybym wykorzystała twoje znajomości czułabym się źle. -wyszeptałam patrząc się na swoje trampki , graj dalej,dalej na pewno teraz on wpadnie w sidła słodkiej niewinnej Sky, trzymaj tak chwilkę.
- To nie tak, nie myśl w taki sposób chce ci pomóc bo sam nie byłem lepszy,co nie zmienia faktu jak do mnie wyskoczyłaś, poczułem się dziwnie- przeczesał swoje długie włosy, może to jakiś nerwowy tik.. Hmmm - jako fanka nie wrzeszczałaś i odmówiłaś taaką okazje. Ach a taką miałem wtedy- wstałam wściekła i podniosłam brew do góry pakując zeszyt do torby.A jednak temu tylko jedno w głowie,czego ja się spodziewałam po facecie. Prychnęłam
- Nie gadaj zaprowadź mnie do tego typa - Harry zdziwiony złapał mnie pod rękę i podgwizdując zaczął prowadzić mnie do swojego kolegi.
Czułam się nieswojo zresztą jest sławny nie chce tego wykorzystać,gdyby ktoś dowiedział się,albo zauważył kim jest wybuchła by afera a ja stałabym się sławna szybciej niż gdybym sama starała się kilka lat. Nie odzywałam się nie odpychałam go. Nie chciałam tego...Może jest kutasem,ale zachował się w porządku. Wzdychnęłam
-Masz nadzwyczajną urodę powiedz mi czy ty pochodzisz z- przerwałam mu i uśmiechnęłam się szeroko
-owszem moja mama pochodziła z Japonii,a ojciec z Anglii stąd wyglądam dość dziwnie- uśmiechnęłam się w jego stronę,odwzajemnił to i skręcił nagle.Najwidoczniej koniec naszej rozmowy wywróciłam oczy i spojrzałam w jego stronę. Czemu o to pytał? Harry zaczął wrzeszczeć
-Jesteśmy na miejscu, Jack rusz te tłuste dupsko mam dla ciebie piosenkarkę-zobaczyłam jak jakiś cień porusza się i zobaczyłam jego -wysokiego przystojnego mężczyznę z kilku dniowym zarostem
- Och Harry kogo przywlekłeś och, ślicznotka wchodźcie- Harry zaśmiał się i otworzył szeroko drzwi wpuszczając mnie do środka , kiwnęłam głową i tyłem weszłam do mieszkania . Bałam się,że Harry wpadnie na głupi plan klepnięcia mnie w tyłek, idąc tak wpadłam na Jacka ,który objął mnie w pasie i oparł głowę o moje ramię
- Chętnie cię posłucham ,Harry zawsze przyprowadza nowe towarzystwo wiesz o co chodzi. -przy tym zdaniu poruszył śmiesznie brwiami,potem zaklaskał entuzjastycznie -Mam nadzieje,że masz talent - złapał za gitarę - masz jakieś swoje nuty kompozycje podawaj zobaczymy co potrafisz
- Umm jasne- podałam nuty do dobrze znanej mi piosenki Eda Sheerana I See Fire
zaczęłam śpiewać jakby nikogo nie było zamknęłam oczy i odpłynęłam... Po chwili ,gdy nie słyszałam gry gitary otworzyłam oczy. Widziałam zdziwienie chłopaków,ale najbardziej zdziwiła mnie reakcja Harrego, złapał mnie i przerzucił przez plecy
- Przepraszam nie dam ci jej jest zbyt genialna ona dzisiaj śpi u mnie- Jack zaśmiał się,a ja piszczałam i wrzeszczałam bijąc jego plecy
- Ty chory pojebie puszczaj mnie nie pójdę nigdzie z tobą- ugryzłam się w język,chwila ciszy i my w trójkę zaśmialiśmy się z mojej wypowiedzi,wyprostowałam się i spojrzałam na niebieskie oczy Jacka uśmiechał się łobuzersko. Muszę spróbować być miła dla Harrego,ale również dla Jacka wydawał się wyglądać jak książę z bajki.
- Och jesteś taka śmieszna Harry puść ją - Harry prychnąl,ale posłusznie odstawił mnie przy ziemi , poprawiłam spódniczkę i włosy
-Zostawię Cię tutaj samą zaprowadź ją do mieszkania Eleanor- Jack wręcz wywalił Harrego przez drzwi tym samym dając mu do zrozumienia,że wszystko zrozumiał. Odwróciłam się w jego stronę,
- Mam prośbę- powiedziałam nieśmiało patrząc się w podłogę - nie chce mieszkać u Eleanor przez cały pobyt tutaj .Czy może znasz jakieś miejsca pracy dla mnie?
Jack zaklaskał w dłonie i podał mi ulotkę, wymachiwał rękami i biegał od pokoju do kolejnego aż w końcu zaprosił mnie do stołu i położył przede mną amatorską mapkę
- Więc tutaj -pokazał mi palcem kółko - jest bar ,gdzie kelnerki śpiewają wydaje mi się,że to genialna miejscówka dla ciebie,mój znajomy,a mianowicie muzyk założył ją by wspierać osoby,które chcą dla hobby śpiewać, cena no nawet dobra zresztą sama musisz się z nim spotkać i pogadać. Może wydawać się zimny i arogancki,ale nie daj się tym złudzeniom. Hmm a co do mieszkania, obok mojego - przygryzł wargę zadowolony i puścił mi oczko- jest mieszkanie pewnej przemiłej starszej pani za niedługo przeprowadza się do swojej córki, mogę z nią pogadać czynsz nie jest drogi więc spokojnie na start możesz tam mieszkać. A po drugie mogę ci to wszystko załatwić. - uśmiechnął się szeroko w moją stronę . Podszedł do lodówki i wyjął dwa piwa podał mi jedno i otworzył swoje upijając łyka.
-No to opowiedz mi coś o sobie, nie wiem nawet jak masz na imię. Jak mamy razem współpracować wolałbym znać osobę,z którą będę spędzał czas- oparł się i przypatrywał się mi z uwagą
-Echh- wyszeptalam pod nosem, poprawiłam zabłąkany kosmyk włosów za ucho i zaczęłam mówić- Nazywam się Sky Moon 19 lat urodzona 9 października.Pochodzę z małej miejscowości, możesz jej nie znać no nie ważne mój ojciec umarł na raka,a matka załamała się i została w świątyni dziadka w Japonii. Dziwnie to brzmi,ale tam zajmuje swoje myśli i zapomina o tym co się stało. Wysyła mi pieniądze i czasami do niej jeżdżę. Tutaj mieszkałam sama utrzymywałam się z prac roboczych jako kelnerka,albo pomoc kuchenna w małych barach. Miałam,a raczej nadal mam lokalny dobrze znany zespół Immortal Stars,który jakieś tam grosze zdobywał. Nienawidzę kłamstwa, gardzę burakami- Jack prawie wypluł piwo i zaśmiał się szczerze
- Dlaczego więc Harry cię tutaj przyprowadził?- wzruszyłam ramionami popijając duży łyk piwa
- To nie tak, jakoś nie przepadamy za sobą,ale w czasie gdy miałam fazę a raczej fangirling na One Direction podkochiwałam się w nim niby ta sympatia została,ale jak z nim przebywam ta ,, sympatia- zrobiłam nawias w górze- znika więc mogę z nim spędzać czas. Mam nadzieje,że do niczego się nie posunie. Uwierz gdyby to zrobił chyba nie mogłabym się oprzeć. Miłość i nienawiść to takie dwa bliskie uczucia- wzdychnęłam- ciężko lubić buraka,który uważa cię za dziwaka,ale ja tego nie zmienię- upiłam kolejny łyk i uśmiechnęłam się smutno wodząc palcem po szklance - To nie istotne- spojrzałam w górę na Jacka gdzieś uśmiech błądził na jego ustach
- Dobrze zostaw to, rozumiem cię,zostaw po sobie ślad,by później mógł cię poznawać wydajesz się być naprawdę interesująca i nie taka prosta. Takie mam wrażenie,a więc- zaklaskał w dłonie i wyzerował piwo. W rękach zgniótł puszkę i wyrzucił ją do kosza. Zaklaskałam z uznaniem,a on ukłonił się w różne strony z szerokim uśmiechem'
- Nazywam się Jack Monroe skończyłem szkołę muzyczną jestem multimuzykiem*, umiem zagrać na wszystkim co mi dasz. Piszę teksty, mam zamiar założyć własną wytwórnię bądź zespół i zarabiać na tym pieniądze. Moi rodzice są bogaci, matka jest chirurgiem,a ojciec sędzią. Nie mam z nimi dobrego kontaktu,ale wspierają mnie w moich decyzjach za co im dziękuje. Z natury jestem pogodny trochę roztrzepany i dziecięcy. Uwielbiam wszystko co związane z sztuką- wzdychnął i popukał ręką w stół- mam 25 lat singiel,możesz mnie brać- przy tym mrugnął okiem i zamruczał uwodzicielsko, gdy zadzwonił telefon aż jęknął - yhm, tak dobrze zaraz będę- jego twarz posmutniała i uśmiechnął się w moją stronę, ukazując piękne dołeczki. Zaczerwieniłam się był piękny i nie mogłam zaprzeczać,że sprawiał baardzooo doobree wrażenie. Wstałam i zamachnęłam się nogą . Zerknęłam na zegarek, gadaliśmy tak dobrą godzinę.
-wybacz mi muszę iść chciałbym chwilkę z tobą zostać,ale umówiłem się na sesję zdjęciową- pobiegł do drugiego pokoju i wyciągnął wielką torbę z aparatem
- ach te kapryśne modelki chodź odprowadzę cię - złapał mnie za łokieć i uprzejmie odprowadził mnie pod budynek,gdzie znajdywało się moje obecne miejsce zamieszkania. Kiwnęłam głową i pomachałam mu z szerokim uśmiechem.
Wyciągnęłam mój stary telefon, wydawało mi się,że cegły są najlepsze wygodne małe i praktyczne. Sprawdziłam godzinę i z zadowoleniem mogłam stwierdzić,że to dopiero początek dnia: 16:00 hmm bar jest otwarty do 22 wyciągnęłam kartkę i wpisałam numer lokalu.
-Dzień Dobry, Czy rozmawiam z Thomas'em szefem baru,, Lira''?
- Witam Panią, w czym mogę służyć ? - ohohoh Jack miał racje brzmiał strasznie,co zboczyło mnie z toru,ale szybko otrzęsłam się
- Chciałabym umówić się na rozmowę o pracę , z ogłoszenia zamieszczonego w gazecie napisane było,że szuka pan pracowników- Długa cisza i szmer w słuchawce sprawił,że bałam się czy czasami szef mnie nie zignorował,ale później uprzejmym głosem, tak jakby czytał z kartki odpowiedział
- Dobrze nie ma sprawy, rozmowa odbędzie się w sobotę po 22 . Przyjmnie panią moja asystentka i sekretarka Carolina,sprawdzi twoją kreatywność i umiejętności wokalno taneczne, a ma pani na imię?
Praca wydawała się dla mnie idealna śpiew i taniec jest jedyną rzeczą jaką potrafię robić,chętnie więc odpowiedziałam właścicielowi na jego pytanie
- Skylar Moon , - powiedziałam pewnie,cisza wskazywała na to,że pracodawca wpisuje moje imie na kartkę
- mógłbym poprosić o numer w razie przeniesienia spotkania?- Szybko podałam numer i rozłączyłam się. Spojrzałam na zegarek i choć myślałam,że minęła wieczność, to rozmowa zajęła mi nie całe 20 minut. Chciałabym jeszcze pochodzić,jednak nogi mi na to nie pozwalały wiec zmęczona wlekłam swoje ciało przez schody. Klnę budynek,który nie posiada wind, jeden plus,że mieszkanie ma numer 9 ,a nie 258. Westchnęłam i weszłam do mieszkania. Eleanor siedziała z louisem na kanapie i miziali się nawet przez chwile nie zauważyli mojej obecności, więc po cichu wpakowałam się do pokoju gościnnego i padłam na łóżko. Co ja będę robić o tak wczesnej porze. Po chwili jednak ktoś zapukał do moich drzwi i zdziwiłam się, ponieważ był to Niall
- Cześć nie wiem jak ci na imię,ale jesteś wporzo i chcielibyśmy cie poznać, jakoś wydajesz nam się interesująca więc ja i Liam ,który skacze za mną- wychyliłam się i uśmiechnęłam szeroko widząc Liama podskakującego za Niallem - chodź mała!! Tamte gołąbki nie chcą się nigdzie ruszyć. Niall pacnął go w głowe ,,szeptając''
- pacanie wystraszysz ją, nie zna nas a ty skaczesz jakby była twoją przyjaciółką. -odchrząknął i odwrócił się w moją stronę- to jak idziesz na kino jakiegoś fast fooda i piwo- Liam z tyłu oparł się o ramie,Nialla-a on robił psie smutne oczy , potrząsnęłam głową i rzuciłam w nich poduszką
-wypad muszę się wyszykować- Chłopaki dziko zawyli i szybko zmyli się z moich drzwi. Po chwili gdy wyszykowałam się wyszłam w swoim dość specyficznym ubraniu długa rozwalona biała bluzka , zakolanówki spódniczka czarna i kurtka skórzana, do tego słodko związane włosy w kiteczki ,a reszta potapirzoną z BIAŁYM SZTUCZNYM KWIATEM
- Idziemy chłopaki nie po to się tak odpicowałam by siedzieć w domu- zaśmiali się i zaczeliśmy iść .W drodze chłopaki opowiadali o sobie, dużo mówili o trasie koncertowej,ale i również o swoim prywtanym życiu, raczej te ogólniki ,który każdy chyba zna. Uśmiechałam się jednak będąc w ich towarzystwie, czułam jakbym znała ich kilka lat choć to tylko dwa dni. W przeciągu bycia na jakimś dennym horrorze wyrzucili nas za buczenie i rzucanie w ekran popcornem. Później gdy byliśmy na fast foodzie Niall udowodnił,że nie jest takim obżarciuchem i zjadł mniej niż ja i Liam razem wzięci. Nawet braliśmy udział w konkursach,kto zje szybciej Hamburgera i z przykrością musiałam stwierdzić,że wygrał Liam. Czas mijał tak szybko,że zatrzymałabym się w tym momencie. Bycie z nimi przypominało mi chłopców ,byli tacy podobni. Wydawało mi się ,że przebywanie z nimi jest takie naturalne , śmialiśmy się wygłupialiśmy. Idąc na piwo Niall nosił mnie na barana,bo moje podwyższenia dawały o sobie znać,a Liam biegał po chodniku i ulicy robiąc fikołki i salta śpiewając przy tym bum szaka maka laka foo. Później na piwie rozmawialiśmy o bardziej intymnych rzeczach, wyśmiewaliśmy tysiące kiepskich podrywów pocałunków, spotkań... Liam i Niall opowiadały o fance,która próbowała zaciągnąć Nialla do łóżka, jak czasami dla jaj spotykają się z fankami by dowiedzieć się czy by to wypaliło. Po kilku piwach rozmowy schodziły na jakiś dziwny pijacki bełkot to też dlatego właściciel baru nie cackał się z nami i nas wywalił z lokalu. Moja fryzura wyglądała jakbym szła po jakieś grubej imprezie. Zakręciło mi się w głowie i Liam chcąc złapać mnie sam na mnie wylądował i dla sprawiedliwości rzucił Nialla tworząc kanapkę. Zaczęłam szczypać ich i bić. Żaden z nich nie był piórkiem,a mnie już brzuch bolał od wbijającego się kamyka. Po tym wszystkim przed mieszkaniem El , Niall zaśmiali się i klepnął mnie w ramie
- Zgadliśmy jesteś w porządku chętnie wpadniemy do ciebie później,a teraz słodkich snów- wychrypiał Niall ciągnąc za sobą Liama - Złotko mam prośbę przygarnij go do siebie ja chyba nie dam rady go zaciągnąć do domu mogłabyś? -Zaśmiałam się biorąc w ramiona Liama
- Zrobię go w ciula i powiem,że się z nim przespałam,a reakcję ci nagram- mrugnęłam okiem na co Niall zadowolony pokiwał głową z uznaniem i powoli pijackim krokiem zaczął schodzić po schodach. Wzdychnęłam i zaczęłam ciągnąć go za sobą. No pięciu kilo nie ważył,ale nie potrafiłam powiedzieć nie. Zaprowadziłam go do pokoju rzucając na łóżko.Uśmiechnęłam się pod nosem rozbierając Liama do bokserek i rozrzucając jego ciuchy dookoła. Ustawiłam kamerę w niewidocznym miejscu. Poświęcę się by wstać wcześnie aby włączyć kamerę,ale pali licho raz się żyje. Po czym ułożyłam się obok niego,ciepło jego ciała uśpiło mnie szybciej niż myślałam.
Dobrze, znowu ja coś dodałam wczoraj miałam dzień przeżyć,(MAM RÓŻOWE WŁOSY) nie istotne za błędy etc przepraszam, jeżeli jakieś zobaczycie dajcie znać poprawię jeszcze się uczę tego wszystkiego. Życzę rozpoczęcia dobrze dnia,a na pogodę ducha dodam wam notkę na temat Jacka :D jak wam podoba się ta postać? :3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz